Arcydzieło. Wynik Mistrza. To, co miało powstać i to, co daje początek
powstaniu. Kwintesencja dobra w radykalnie różnych dziedzinach. Absurd i
zwyczajność. Połączenie składników w jedność. Kobieta. Jestem nią, a moja duma
jest zarazem motywacją do godnego reprezentowania cząstki tego świata.
Czy wybierałam? Oczywiście, że nie. Ale nie umiem wyobrazić
sobie siebie w innej roli. Tfu, nawet nie próbuję.
Rozwijając dzisiejszy temat… W patologiczny bądź też
rozsądny sposób. W pojedynkę, samej sobie lub też osobie bliskiej, w interesie
własnym jak również na użytek cudzy. Ratować tyłek potrafi każda z nas. I musi.
Świat nie mógłby brnąć na przód bez tej niezwykle ważnej cechy. Życie od nas
wymaga. Inni od nas wymagają. My same od siebie wymagamy. I chwała Stwórcy za
to, że wyposażył nas w tą niezbędną broń. W historii świata, w obserwacji
małżeństw, w doświadczeniu własnym uznać można kobietę za skarb niezastąpiony.
Wątła, krucha, ale niesamowicie silna. Z pełną dozą energii, mobilizacji,
trwania w dobrym, sile walki, wyżynania się w konkretnym, ważnym celu, świadoma
powagi sytuacji, na drugim planie, a jednak nieodzowna. Panowie, mówcie sobie
co chcecie. Jesteśmy tu i tylko głupcy twierdzą, że moc należy do mężczyzn. Nie,
moc przenosi się z kobiety na mężczyznę. I nie chcę nikogo obrażać. Bo to
zupełnie normalne. Wierzę w mądrość Najwyższego i sens stworzenia dwóch
odmiennych płci. Tak ma być i polemizowanie jest zbędne. Nie wybierałam, gdybym
była mężczyzną, potwierdziłabym i podziękowała każdej żeńskiej istocie za jej
wkład w dobro ludzkości. Mniejsze czy większe, dostrzegalne czy też zupełnie
nie, bo może zamknięte w czterech ścianach, może znikające przed świtem,
kładące się spać po zmierzchu, nieusłyszane, bo ciche i nie wybijające się na
pierwszy plan… Kobiety dźwigają swój ciężar. Większość z czytających pewnie nie
ma świadomości, co to za ciężar (mówię tu także o sobie), może niektóre noszą
już ciężar brzemienny, wychowawczy, porządkowy, stoją na czele domu wyczekując
reszty domowników, może skazane są na chorobę, która uniemożliwia im wcielić
naturalne instynkty w życie, może istnieją tylko w roli podpory dla mężczyzny,
wszystko to- należy uświadomić sobie, jest podwaliną funkcjonowania naszego
świata. Nawet w kulturach rządu patriarchatu kobiety odgrywają niebagatelną
rolę. My, dawczynie życia, dawczynie pracy, dawczynie pociechy, muzy artystów, natchnienie
osób poszukujących, wzorce dobroduszności, miłosierne i czyste w swoich
zamierzeniach.
Nie wiem czy to tylko moje przypuszczenie, czy w istocie dzieje się w ten sposób, ale… Prawdziwie, w chwilach największego kryzysu kobiecie może pomóc jedynie druga kobieta.
Chwała Panu za stworzenie płci pięknej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz