czwartek, 3 listopada 2016
xxx
Łał. Szczęście nie jest ulotne. Nie jest powierzchowne. Jest łagodne w swej rozbrajającej energii i głębokie w tej cichości przeżywania. Jeśli każdy może traktować swoje szczęście w inny sposób, to moje jest konkretne, docelowe, lecznicze, wycelowane w środek. Poznane i wiadome jak złoty środek, jak składnik numer jeden, jak życie, z tchem zaczerpniętym pełną piersią. Wyciskam sobie sok z własnego istnienia i śmieję się do lustra nosząc najbardziej kiczowate okulary świata. Z łatwością, lekko, witam-siebie, i Ciebie. :-) gdy doświadczam Cię- wygrywam, w walce słabości, żmudnej bezsilnej pracy, potykania się o własne stopy, wyczerpania i niechęci. Dzięki, Boże. Amen.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz