poniedziałek, 19 września 2016

Nie rozumiesz?..

Zupełnie malutko nas jest. Przy sobie, jesteś jak wycieczka. Jak podmuch wiatru, który zaraz zmieni kierunek. Tak wyczekany i tak przemijający. Wystraszyłeś wszystkie moje plany na resztę obrotów ziemi, zjawiłeś się jak ten wulkan, który buchnął niczym przeraźliwy krzyk małego dziecka, znikąd. Zatrzymałeś mnie w tym urywku sekundy, która powinna trwać wiecznie. Jakże ciepło, które zostawiłeś mi na policzku, szybko wysycha... Niczym śnieg udeptywany ciepłymi stopami. Rany, pamiętasz? Zimę? Wiosnę? Lato... Te tak wyczekiwane momenty są już daleko za percepcją pamięci. Wylatujesz mi z tej klatki wspomnień. Zatracasz się w worku swojego życia. A ja nadal zerkam zbłąkanym wzrokiem po tym wszystkim, co było. Było. Było tak. Skojarzyłam Cię z rzeką górską. Rześką i prującą w nieznane. Zbyt szybko, by ją uzbierać, wyciągnąć; za szybką, by w nią wskoczyć i dogonić tempo. Jak Cię mogę polubić? Jak zmieścić Cię w mej głowie? Nie rozumiesz...?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz