W cudownie funkcjonującym świecie damskiego zaspokojenia musi istnieć trójka partnerów. Po pierwsze- Łóżko. Z Panem Poduszką. Do zaspokojania potrzeby dajcie-mi-wszyscy-święty-spokój. Który zrozumie i nie będzie narzekał, gdy po 12 godzinach wciąż będę chciała miętosić jego zawartość. Nie będzie marudził, że bez demakijażu, we wczorajszych ciuchach, nie nakrzyczy o okruszki. Pan Łóżek jest niezastąpiony. Kocha mnie tak samo mocno, gdy jestem z nim sama, jak i dzielę się jego objęciami z kimś innym. Po drugie Partner Zawodowy. W moim przypadku Pani. Pani Krowa w liczbie mnogiej, której związek namacalny jest zintensyfikowany przy okazji rektalnych stosunków. Przyjemność z tego płynąca daje satysfakcję trudną do opisania, ale prawdopodobnie tak głęboką, jak długość mojej ręki macającej narząd rodny. Mam nadzieję, że wkrótce dane nam będzie przejść do kolejnej fazy zbliżenia uwzględniającej skuteczne pokrycie. (Nadmienię tylko, że wszyscy lekarze weterynarii są grubo porąbani. Nawet, a może zwłaszcza ci, którzy się do tego nie przyznają. A jak nie są, znaczy, że na lewych papierach.) Po trzecie, moje auto. Miejsce błogostanu, zarówno z samego rana, jak też pod wieczór, w poniedziałki czy piątki, moje auto to moje błogosławieństwo, z trzema miejscami na kubki i termosy, z moją radiową trójką tudzież czeskim radiem orion, z cudownie pachnącym płynem do spryskiwaczy, który pobudza bardziej niż kofeina, z zestawem słuchawkowym, gps-em doprowadzającym do wszystkich północnych i południowych, wschodnich i zachodnich granic moich wyjazdów, który nie panikuje nawet, gdy przekraczam prędność, przy której moja babcia już dawno wydziedziczyłaby mnie. Amen. W totoloto jeszcze nie wygrałam, ale wciąż mam ochotę kupić sobie Kozę Lukrecję, która, oznajmiam wszem i wobec, będzie mym czwartym niezastąpionym skarbem. I bullterier Lukier. Niech żyją organizmy wyższe.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz